Cicha noc

Kolędę „Cicha noc” znają chyba wszystkie chrześcijańskie narody świata. Wrosła na trwałe do repertuaru wszelkich uroczystości związanych ze Świętami Bożego Narodzenia.

Mało kto wie, jak powstała ta kolęda i co było bezpośrednią przyczyna jej napisania.

W małej austriackiej wiosce Oberndorf, zagubionej gdzieś w Alpach, a dodatkowo odciętej od świata przez wyjątkowo obfite śniegi, organista Franz Gruber zaalarmował proboszcza Josefa Mohra, mówiąc mu, że nie będzie mógł zagrać podczas „pasterki”.

Pomijając na razie przyczyny, proboszcz natychmiast napisał bardzo proste słowa, a Gruberowi polecił napisać melodię, ale tak łatwą, „żeby nawet pastuch mógł ją zaśpiewać”.

Gruber wypełnił polecenie i w wigilię do południa przyniósł nuty kolędy do proboszcza. Zagrał na gitarze, po czym – przepijając winem zaśpiewali ją razem jeszcze kilkakrotnie.

Dalsze losy kolędy są już dokładnie znane, a dla Państwa zagadka:

Bezpośrednią przyczyną powstania kolędy były myszy… W jaki sposób biedne kościelne myszy wpłynęły na powstanie tej sławnej kolędy?


Można spotkać kilka wyjaśnień tej historii: jedni twierdzą, że myszy pogryzły miechy organowe, inni, że skórzane nakładki na klapkach zaworów i ta druga wersja w świetle badań organmistrzów, jest bardziej prawdopodobna, bo przecież dziurę w miechach można by prowizorycznie załatać „byle czym”, ale klapki i cała skomplikowana mechanika organów to inna sprawa!