TRIZ w nauczaniu języka polskiego

TRIZ w nauczaniu języka polskiego

Żyjemy w dziwnych czasach, a Naród Polski w tej dziwności najprawdopodobniej przoduje. Jesteśmy narodem, który wstydzi się swojego języka. Proszę spojrzeć na reklamy sklepów, nazwy firm, produktów itp. Oczywiście wszystkie, a każdym razie większość, to nazwy angielskie lub „angielskopodobne”. Zanika umiejętność sprawnego porozumiewania się w naszym własnym języku. Jedni nie potrafią napisać jednoznacznej, zrozumiałej, np. instrukcji, a drudzy - czytając – nie bardzo wiedzą o co chodzi.

W pewnym sensie zabawny jest snobizm narodowy Polaków, który każe pisać nazwiska i nazwy obcojęzyczne w oryginalnym zapisie, co kończy się usiłowaniem wymawiania każdej takiej nazwy lub nazwiska „po angielsku”. Wydaje się, że rozsądniejszy jest zwyczaj przyjęty w Rosji, gdzie nazwisko np. Churchil, jest pisane rosyjskimi literami jako Czierczil. W ten sposób Rosjanie mniej więcej poprawnie wymawiają wszystkie nazwy i nazwiska obcojęzyczne. My za to mamy takie „kwiatki” jak „Size” – angielska wymowa imienia Cezar, bezmyślnie powtarzana przez naszych dziennikarzy telewizyjnych. Najki – to amerykańska wymowa imienia bogini greckiej Nike itd.

Przykrym i trochę zabawnym przykładem, jest znana sprawa wyborów samorządowych z 2014 roku, kiedy to PSL uzyskało niespodziewanie rewelacyjne poparcie wyborców i nikt nie wiedział dlaczego tak się stało. Tymczasem przyczyna była prosta. W instrukcji do głosowania napisano: „na karcie do głosowanie zaznaczyć krzyżykiem itd.”

W polskiej tradycji językowej „karta” - to po prostu jedna kartka papieru. Wyborcy więc wypełnili pierwszą „kartkę” i już. Stąd niebywały sukces PSL-u. W odpowiedzi na ten wynik, przywódca PiS oświadczył, że „wybory były sfałszowane”, również wykazując się nieumiejętnością precyzyjnego wyrażania myśli. „Sfałszowanie” bowiem, wymaga świadomej akcji osoby bądź grupy, działającej z zamiarem uzyskania pożądanego wyniku wyborczego. Wybory z 2014 roku nie były „sfałszowane”, a jedynie – cytując Wojciecha Młynarskiego – „spieprzone”. Słuchając debat sejmowych, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ci ludzie rozumieją się nawzajem najwyżej w 80%!

Odrębnym, wspomnianym już zjawiskiem, jest „anglizacja” naszego języka codziennego, szczególnie wyraźnie występująca w kręgach młodzieżowych i gremiach polityków. Znany poseł, wracając z Kijowa oświadcza reporterowi TV: „zrobiłem sobie słitfocia, i jakiś bezczelny hejter shakował to i umieścił na swojej stronie”. Powinien dodać: „musiałem pożyczyć karę, skoczyć za korner po parę kejsów skocza, żeby się trochę odrelaksować”.

Młodzież buduje swój własny „angielskopodobny” język, używając wyrażeń typu: „oki”, „sorki” itp. Dodatkowo do języka „pchają się” wyrażenia „esemesowe” tzw. skrótowce: pozdro, siema, itp.

Dziennikarze – „żyjący z języka polskiego” - nadużywają określeń angielskich, mówiąc o: rejtingach, targetach, brifingach, dilach, iwentach, lajkach, itd.

Na polskich festiwalach i konkursach piosenkarskich śpiewa się niemal wyłącznie po angielsku!

Przykrym zjawiskiem jest gwałcenie podstawowych zasad gramatyki języka polskiego, jak np. rzeczownikowa odmiana czasownika „być” w określeniach typu: „wiem, że bycie tu, z dala od rodzin” itd. - premier Rządu Polskiego K. Marcinkiewicz do żołnierzy na misji, popularne: „bycie młodym, pięknym i bogatym”. Nieporadność w wyrażeniach typu: „nie wiadomo, czy młodzi będą potrafili”, zamiast „nie wiadomo czy młodzi potrafią”, „mi się to podoba”, poproszę o książkę, itd.

Wszystko to dzieje się pod rządami Ustawy z dnia 7 października 1999 r. „O języku polskim”, ze zmianami z 2015 roku!

Potrzebą chwili staje się zmiana systemu i metodyki nauczania języka polskiego w szkołach. Wydaje się, że powinno się wprowadzić zmiany:

  1. Ogólna metodyka nauczania języka polskiego powinna być podobna do zasad takich, jakie stosowane są w nauczaniu języka obcego.

  2. Należy zredukować do niezbędnego minimum objętość materiału z gramatyki.

  3. Oddzielić nauczanie historii literatury polskiej od nauczania języka polskiego. Być może połączyć literaturę z malarstwem, muzyką, rzeźbą i uczyć: „Historii kultury polskiej?”

  4. Uczyć praktycznego stosowania języka polskiego w różnych okolicznościach i w różnej tematyce wypowiedzi, zarówno ustnej jak i pisanej.

ad 1. Na całym świecie, z nielicznymi wyjątkami (Finlandia), zanika czytelnictwo, które jest bardzo poważnym źródłem wzorów poprawnego języka narodowego. Język mediów odbiega od poprawności językowej i nie służy przyswajaniu dobrych wzorów polszczyzny. W takiej sytuacji metody znane ze swej skuteczności w nauce języków obcych, powinny być adaptowane dla potrzeb nauki języka polskiego.

ad 2. Nikt, nigdy i nigdzie, nie nauczył się poprawnej i ładnej polszczyzny dzięki znajomości gramatyki, zwłaszcza w ostatniej wersji programowej. Gramatyka stała się narzędziem „zanudzania” uczniów i znienawidzonym fragmentem nauki języka polskiego. Poprawność językową osiąga się przez oczytanie, osłuchanie i kontrolowane użytkowanie języka.

Znamienne jest, że wybitny myśliciel, filozof i literat – Lew Tołstoj - w założonej przez siebie szkole dla dzieci chłopskich, zrezygnował w ogóle z nauczania gramatyki, nie widząc sensu nauczania złożonej wiedzy, niemającej żadnego wpływu na poprawność językową.

Dla wykształcenia dobrego języka narodowego skuteczną może być metoda „schlimanowska” – recytowanie na głos, wyuczonych na pamięć dobrych tekstów prozatorskich i poetyckich. Czytanie wzrokowe nie daje takiego efektu, ponieważ angażuje w mniejszym stopniu aktywność czytelnika. Mówiąc z pamięci, angażujemy umysł (pamięć), wyobraźnię, słuch i wymowę.

ad 3. Okresy literackie, przegląd twórczości różnych twórców, to coś całkiem innego niż nauka języka. Fragmenty dzieł klasyków polskich, dobrane starannie zarówno z punktu widzenia potrzeb nauczania dobrej polszczyzny jak i z uwzględnieniem zainteresowania uczniów – oczywiście muszą się pojawiać na lekcjach języka polskiego, ale nie powinny przytłaczać całą historyczno – literacką oprawą, zbędną z punktu widzenia kształcenia języka.

ad 4. Młodzież nie umie napisać pisma urzędowego, odwołania od nałożonego mandatu, listu do znajomych z grupy osób dorosłych, do rówieśników, do sympatii, życzeń okazjonalnych, świątecznych itp., a są to przecież umiejętności podstawowe, przewijające się przez całe życie.

Sytuację tę pomogłoby uzdrowić wprowadzenia nauczania języka polskiego z wykorzystaniem metodyki TRIZ (Teoria Rozwiązywania Innowacyjnych Zadań). Istotą metodyki TRIZ - Pedagogiki jest jak najszersze „uruchomienie myślenia”, we wszystkich przejawach i okolicznościach. Fundamentem są tzw. „zadania otwarte”. Są to zadania problemowe gdzie:

  • nie dysponujemy kompletem danych wejściowych,

  • nie ma gotowej metody rozwiązywania,

  • istnieje wiele rozwiązań o podobnej poprawności.

Zadania translacyjne

W nauczaniu języka polskiego istnieje wiele możliwości opracowywania i rozwiązywania zadań otwartych. Dobrą szkołą jest tłumaczenie tekstów obcojęzycznych na język polski, zwłaszcza tekstów poetyckich z zakresu poezji klasycznej, a więc z rymem, rytmem, średniówką, przenośniami i porównaniami. Próba oddania tych elementów w języku polskim, próba, zwłaszcza oddania „melodii” wiersza, jest zadaniem trudnym, ale ciekawym. Nie jest istotny poziom literacki takich przekładów. Ważne są inne elementy. Dla opracowania dobrego (nawet bardzo „szkolnego”) przekładu, konieczne jest dogłębne zrozumienie treści oryginału z uwzględnieniem aluzji, odniesień do klasyki języka oryginalnego i kultury kraju, gdzie dany język jest zasadniczym. Zwrot: „kotu wolno patrzeć na króla” będzie zupełnie niezrozumiały dla kogoś, kto nie zna „Alicji z krainy czarów”, „Egzekucja kota Schrödingera” to już fizyka kwantowa, ale zwrot wszedł do potocznych określeń, nawet towarzyskich. Takich sytuacji i problemów są tysiące. W charakterze przykładów rozwiązań translacyjnych w wykonaniu mistrzów tego gatunku można przytoczyć urywki tłumaczeń „Ulissesa” – w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego, lub „Harry’ego Pottera” w tłumaczeniu Andrzeja Polkowskiego. Obydwaj tłumacze zetknęli się z językami pełnymi określeń i zwrotów daleko odbiegających od prozy codziennej, dla których musieli znaleźć odpowiedniki polskie.

Nasi pisarze też przyczyniali mnóstwa kłopotów tłumaczom ich dzieł na języki obce. Dość wspomnieć Sienkiewiczowskie neologizmy takie jak: „prosto, jakoby ktoś sierpem rzucił”, Wańkowiczowskie: „siądźka, kuwaka, chciejstwo i mnóstwo innych, Lema: świdraulina, elektrybałt, cały szereg nazw sprzętów i aparatury kosmicznej przyszłości itd.

Przygoda z tłumaczeniem takich rzeczy polega właśnie na konieczności głębokiego wniknięcia w intencję autora oryginału i oddania tego w języku polskim.

Na użytek szkolenia uczniów szkoły podstawowej i starszych klas liceów, należy oczywiście starannie dobierać utwory, stosownie do możliwości młodzieży. Dlatego takim pośrednim stopniem, może być „tłumaczenie” utworów polskiej poezji współczesnej, na formę poezji klasycznej tj. z rymem, rytmem i innymi elementami stylu. O poezji współczesnej młodzież często mówi: „nie ma tu rymu, rytmu i sensu”. Spójrzmy więc na jeden z wierszy T. Różewicza:

 

Księżyc świeci

 

Księżyc świeci

pusta ulica

księżyc świeci

człowiek ucieka

księżyc świeci

człowiek upadł

człowiek zgasł

księżyc świeci

Pusta ulica

Twarz umarłego

Kałuża wody.

 

Wiersz ten – starając się zachować sens - przerobiono na „rymowankę” spełniającą formalne zasady poezji rymowanej:

 

Księżyc świeci II

 

W poświacie księżyca,

Po pustej ulicy

Biegnie spóźniony człowiek,

Biegnie, upada,

Coś do siebie gada;

Powietrze łapie z wysiłkiem.

Jeszcze jedno westchnienie

I ostatnie spojrzenie

Na zamgloną w półmroku ulicę,

W bladym świetle księżyca,

Obojętna ulica,

Kałużą wody twarz bladą rozjaśnia,

I to światło księżyca

I ta pusta ulica,

Są jak świeca wraz z życiem wygasła...

 

Interesująca może być dyskusja: na ile treść „rymowanki” odpowiada koncepcji autora oryginału, a gdzie są odstępstwa wymuszone rygorami rymu i rytmu. Zadanie „z premią”: rytm tej rymowanki został zapożyczony z jednego z utworów A. Mickiewicza. Którego?

 

Dobrym ćwiczeniem jest grupowe tłumaczenie niewielkich fragmentów tekstu prozatorskiego lub poetyckiego z języka obcego na j. polski. Wcześniej klasę dzielimy na trzy grupy: I grupa tłumaczy tekst obcy na język polski i przekazuje go grupie II. Druga grupa tłumaczy tekst z języka polskiego z powrotem na język obcy i przekazuje go grupie III. III grupa tłumaczy tekst obcy grupy II z powrotem na język polski. Na końcu porównujemy tłumaczenia na język polski. Klasa analizuje przyczyny rozbieżności pomiędzy obydwiema wersjami.

Takich i podobnych ćwiczeń można opracować więcej.

Ćwiczenia grupowe z wykorzystaniem komputerowego tłumacza Google. I grupa korzystając z tłumacza Google tłumaczy tekst z języka obcego na język polski. II grupa ten sam tekst tłumaczy „ręcznie”. Obie grupy poddają dyskusji obydwa tłumaczenia i starają się wyjaśnić skąd biorą się różnice.

 

Zadania „literackie”

Dobrym, wstępnym ćwiczeniem, są tzw. „uzupełnianki”. Dajemy uczniom przygotowane wcześniej teksty z lukami. Zadaniem uczniów jest wstawić brakujące zdania, tak, aby całość była sensowna i logiczna. Przykład tekstu:

  1. Ogłuszający łomot młyna bębnowego, wykluczał jakąkolwiek rozmowę.

  2. …….

  3. Kochany, jak to ładnie wymyśliłeś.

  4. ……

W miejsce kropek należy wstawić zdania pojedyncze, rozwinięte, tak, aby powstała logiczna całość.

Innym zadaniem „literackim” może być wręczenie klasie tekstu, który należy dokończyć, przyjmując dowolne założenia tematyczne. Cały tekst ma być logiczny i sprawiający wrażenie tekstu, od początku do końca pisanego przez jednego autora.

Inne propozycje to: „Konkurs oratorów”. Uczestnicy wygłaszają krótkie „przemówienia” lub prelekcje na zadany lub dowolny temat. Klasa wraz z nauczycielem dokonuje oceny elegancji, poprawności językowej i jakości merytorycznej całej wypowiedzi.

Dobrą szkołą języka są inscenizacje dzieł polskich dramatopisarzy: A. Fredry, M. Bałuckiego, W. Bogusławskiego, L. Kruczkowskiego i innych. Niezależnie od kształcenia języka na dobrych wzorcach, jest to okazja kształcenia formy wypowiedzi: interpretacji i elementów wypowiedzi aktorskiej, jak: dykcja, impostacja, emisja dźwięku itp.

 

Można wykorzystać - dla ćwiczenia wypowiedzi – inscenizacje procesów karnych bądź cywilnych. Można w tym celu wykorzystać znane z mediów sprawy lub skomponować własne. Istotne są przemówienia oskarżyciela i obrońcy. Inne elementy rozpraw nie są istotne.

Warto przypomnieć że w starożytnym Rzymie ważnym elementem wykształcenia była retoryka i dialektyka. Wytworzyło to w pewnym okresie kult mówców, z których najsławniejszym był Cyceron. Współcześni wspominali, że gdy Cyceron bronił niesłusznie aresztowanego – to wszyscy obecni płakali! Podobnie - gdy oskarżał złoczyńcę - to tłum gotów był „natychmiast rozszarpać” oskarżonego. Dziś nikt raczej nie będzie nauczał retoryki, ale sztuka jasnego, merytorycznie poprawnego i ładnego wyrażania myśli jest i będzie zawsze w cenie.

Oddzielną sprawą jest technika wypowiedzi. Często spotykane „150 słów na minutę” jest zaprzeczeniem komunikacji. Szybka wypowiedź ma pewien ograniczony sens, np. w audycjach TV takich jak „Tele expres”, w niektórych reklamach, jak np. w ostrzeżeniach przed „niewłaściwym stosowaniem leków” itp. Powolny, „namaszczony” styl, też może być nieznośny, prowadzi do zanudzania słuchaczy. Wypowiedź powinna być dynamiczna i co do stylu „lekka”, nie męcząca. Oczywiście wykluczone jest nadużywanie „przecinków” typu: yyyyy, mmmm, a więc, itp., świadczących o nieporadności językowej.

Powyższy szkic jest „uchyleniem lufcika” w dziedzinę szeroką, której rozbudowa zależy od inwencji nauczyciela, a także częściowo uczniów. Nie wszystkie proponowane tu zadania będą mogli wykonać wszyscy uczniowie. To normalne. Zadania należy komponować, uwzględniając możliwości klasy. Zaleca się jednak, żeby zadania nieco przekraczały te możliwości, żeby nie były banalnie łatwe. Rozwiązanie takich zadań nie daje satysfakcji, niezbędnej dla prawidłowego procesu kształcenia.

Oczywiste jest, że wprowadzenie metodyki TRIZ nie może niestety naruszać „podstawy programowej”. Nauczyciel ma jednak prawo do pewnej swobody w realizacji programu i tę swobodę warto wykorzystać na wdrożenie elementów pedagogiki trizowskiej.